• Wpisów:19
  • Średnio co: 128 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 07:46
  • Licznik odwiedzin:13 888 / 2578 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
www.not-your-business.pinger.pl
To tam od dzisiaj mnie znajdziecie. Czułam że potrzebuje zmiany. likeabutterfly prowadziłam przez prawie rok, aż w końcu przesiąknął wspomnieniami, niekoniecznie tymi dobrymi.

*Więc mam nadzieje że będziecie mnie czasem odwiedzać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
4 naleśniki, 400 gram żelków, ogromny talerz spaghetti, jeden pączek i dwa banany. Cały mój dzisiejszy bilans. Cholernie zdrowy, jak widać. Ale mniej więcej połowa wylądowała w ubikacji. Może troche więcej niż połowa.

*Ojciec ze mną nie gada, zabrał mi laptopa, i karte do banku. A niech się pieprzy. Jak już kiedyś mówiłam, staram się robić swoje, mieć go gdzieś i nie pozwolić mu spierdolić każdego dnia mojego życia*

Zaraz kończe zadania z matmy, później wskakuje pod prysznic, i z jakąś dobrą książeczką do łóżka. Tak naprawde to marzy mi się masaż, gorąca czekolada i ktoś miły do przytulania. Ale na to chyba jeszcze troche trzeba poczekać.
  • awatar abulia.: Nie wymiotuj, nie wpędzaj się w to błędne koło. Naprawdę nie warto
  • awatar Kalaa: kiedy w końcu zrozumiesz że wymioty to zła droga..? :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Wracam na stałe. Nie miałam kompa przez dwadzieścia kilka dni, i tylko urywkowo dawałam rade coś tam wam napisać. Więc tak, większość czasu waga trzymała się między 60 a 61 kg. Po dwa razy były skoki na 57 i na 64. Jadłam i rzygałam, choć w większości jadłam*

Pół godziny temu się ważyłam, pokazała 57,7. Od paru dni waga schodziła w dół delikatnie, więc z całą pewnością nie jest to tylko skok wagi. Czyli odzyskałam kontrole. Trololo

*Za osiem dni wyjeżdżam. Na razie planuje 500 kcal dziennie, i codziennie porządne ćwiczenia. Jestem w pełni zmotywowana. Choć kurde, marzy mi się te 55.. Jak myślicie, dam rade w tydzień schudnąć 2 kilo ?*

Tęskniłam, tęskniłam, tęskniłam
  • awatar być lekka jak piórko: jeśli sie zepniesz to pewnie że dasz rade! :D
  • awatar departe.: ja też za Tobą tęskniłam mała. ;p
  • awatar Zakochana w facetach: powiem tak .. teodliczanie sobie kcl nic nie daje ,alebi daje ale za wolno .. Moja matka stosuje zajebistą diete która ku podziwu szypko działa , ma początku wątpiłam że schudnie ale teraz jakby schudła jeszcze 3 kl. mieściła by się w moje spodnie .. na waże 52 i czasem wydaje mi się że jestem za chuda , jeśli mi wierzysz napisz ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*W szkole epidemia grypy, moje dziewczyny leżą z gorączką i wyszło na to że dziś zostałyśmy same z A. - koleżanką która z którą zazwyczaj nie mam aż tak dobrego kontaktu. Kiedyś podejrzewałam że jest ona pro ana. Okazało się że siedzi w podobnej sytuacji jak ja (przez rok schudła prawie 20 kg) - tylko że ona się głodzi kiedy ja się obżeram*

Naprawde fajna dziewczyna. Rozważałam powiedzenie jej o moich problemach z wymiotowaniem, bo wiem że to zostanie między nami. Pozatym ona jest chyba jedyną osobą w moim otoczeniu która to zrozumie. Która w jakiś sposób naprawde ZROZUMIE.

*Może przejde do czegoś ważniejszego, czyli bilansu. Na śniadanie standardowe Latte (70kcal), a po szkole zrobiłam sobie talerz brązowego makaronu, ze sojowym 'mięsem mielonym', sosem pomidorowym i odrobiną żółtego sera. Czyli jakieś 500 kcal. Ten obiad planowałam od trzech dni, był nieziemsko pyszny, cholernie sycący i obiecałam sobie że dzisiaj nie wyląduje w ubikacji*

Więc bilans koło 800 kcal. Zaraz wybieram się do miasta, wieczorem zrobie ćwiczenia, troche się porozciągam i potańcze. Pogadam z rodzicami o kolczyku w pępku który mam zamiar zrobić za około miesiąc (ta, zapewne mi pozwolą) a później poucze się na jutrzejszy sprawdzian z francuza.

*Jest naprawde dobrze. Modle się tylko o to żebym teraz tego nie spieprzyła. Bardzo bym chciała wierzyć że nie będzie dzisiaj żadnego napadu, i że tego nie popsuje. Bardzo bym chciała by to był nowy początek bajki, którą zaczynałam pisać już tysiące razy*
 

 
*Schowałam wagę do piwinicy. Wyrzuciłam kolejną paczkę przeczyszaczy. Zakupiłam mnóstwo warzyw, tofu i innych sojowych rzeczy. Sęk w tym że boje się tego jeść*

Ostatnie dni (miesiąc, ale nie ważne) wyglądały tak samo. Na śniadanie kawa, w szkole masa wody, do szesnastej nic, a później .. wszystko. Chleb, majones, makaron, ser, makrela w pomidorach, czekolada, dżem, mięso .. często w jeszcze dziwniejszych kombinacjach. Po czym zamykałam się w łazience, wyrzucając połowe zawartości do ubikacji, i jadłam od nowa.

*Tylko raz po napadzie nie wymiotowałam - w poniedziałek chyba - w jeden dzień przytyłam 4 kilo. Podziwiam siłę moich napadów. Nawiedzają mnie codziennie. Teraz waga wacha się o około kilogram. Zależy ile uda mi się zwymiotować. Wiecie co jest najgorsze ? Że to najlepsze wyjście. Nie umiem nie jeść, nie umiem jeść normalnie. Te napady są coraz gorsze, coraz mniej świadome. Np. wczoraj zaczełam wymiotować ryżem. Przez pół godziny nie mogłam sobie przypomnieć że w ogóle jadłam ryż. Jakbym jedząc wpadała w jakiś jebany trans*

W tygodniu postaram się odzyskać laptopa, i będe pisać wam codziennie. Strasznie za wami tęsknie.
  • awatar lisc salaty: kochanie, walcz z tym:* nie wiem jak Ci pomoc, bo ostatecznie sama nie moge pochwalic sie wyleczeniem z kompulsów i rzygania ale nie możemy sie poddawać.
  • awatar special: trzeba z tym walczyć!
  • awatar Kalaa: my za Toba tez tęsknimy. ale nie tędy droga. umiesz jeść normalnie tylko w siebie nie wierzysz. musisz znaleźć punkt zwrotny w tym całym zamieszaniu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Dopiero początek szkoły, a ja już się urywam. Ale naprawde, nie wytrzymałabym chyba dzisiaj sześciu lekcji, dwóch sprawdzianów i dwóch godzin wfu. Jest mi niedobrze, słabo, kręci mi się w głowie i boli mnie chyba każda część ciała. Pozatym nie domagam psychicznie*

Dobra, koniec marudzenia. Wpadłam pochwalić się wam wagą. 57,7 ! Kilkanaście dni temu było sześćdziesiąt jeden, więc chyba jest dobrze. Mam nadzieje że do 5. października będą dwie piątki. Było by cuuuuudownie.

*Oprócz tego moge powiedzieć że moja nieobecność na pingerze w pewnym sensie mi służy. Polepszyły mi się kontakty ze znajomymi, zaczełam odnawiać pokój, kupiłam kilka nowych płyt, ograniczyłam fajki i chyba powoli lecze się z M.*

Przynajmniej tak jest na pierwszy rzut oka. Wciąż nie kontroluje wymiotowania, kłóce się ze starszymi którzy cisną we mnie słownymi ładunkami, a po nocach męczą mnie koszmary.

*Ale będzie lepiej. Mówie wam, powoli odzyskuje kontrole nad życiem*
  • awatar Madzia.eM: @Kalaa: On nic nie musi o tym wiedzieć :P
  • awatar Madzia.eM: Świetnie że Ci się udaje!!! Powodzenia, oby w niedługim czasie spadło do 55^^
  • awatar Kalaa: oby tak było ;* i mamy tę samą wagę ;* chętnie jeszcze bym zeszła ale mój M. mi nie pozwala poniżej 57 :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Dobra, nie będe suką i troche wam napisze*

Brak laptopa, brak telefonu. Przykro mi, ale polecenie odgórne, i wróce do was dopiero jak przyślą mi je z serwisu. Więc tydzień, góra dwa, i będe spowrotem.

*A co u mnie ? W szkole w miare. Towarzysko - zajebiście, ocenowo - trójkowo W domu .. dobra, może wystarczy że sytuacja na tym froncie nie uległa znacznej zmianie. Za trzy tygodnie lece do PL na wesele kuzynki i 70-urodziny babci, i do tej pory mam zamiar zgubić jeszcze 4 kilo*

Hm, dieta .. Wciąż nie moge przestać wymiotować. Staram się panować nad tym ile jem, ale i tak kończy się jak zawsze. Plus jest taki że ćwicze, że mam motywacje i że codziennie startuje z innym planem i siłą. Nie poddaje się.

*Więc tak, obiecuje że niedługo wróce. Kocham was, wspieram, i życze powodzenia
  • awatar Kalaa: będę czekac ;*
  • awatar Taak: trzymaj się. : ))
  • awatar Gość: Świeten +wbijaj i komentuj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Jak jest ? Raczej chujowo*

*6 dni z rzędu zawalam diete. W przeciągu tych 6. dni, były trzy rzygania. Dziś tylko troche, bo najadłam się w zasadzie samych 'trudnych' rzeczy, pozatym tata dobijał się do łazienki. Mam wrażenie że on coś wie, albo chociaż się domyśla*

Tak a propos, nienawidze chuja. Nienawidze jego, matki i mojej siostry. Jak można powtarzać dziecku że nie było planowane? Że dużo bardziej 'pasowało by do rodziny' gdyby było szczupłe? Że jest gorszą wersją swojej siostry ?
*Nienawidze ich. To wszystko przez nich*
  • awatar Madzia.eM: Rodzina... Jej się nie wybiera, ale to co mówisz, to okropne!!! Trzymaj się...
  • awatar Taak: oj. będzie dobrze. zobaczysz. : ))
  • awatar xSkinnyxx: Bidulko! :* Trzymaj się jakoś! :**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Bilans* :
Jabłko (60)
Kanapka z serkiem topionym (100)
Jogurt pitny (245)
Zupa bez ziemniaków (105)
Jabłko (60)
10 chrupkich (200)

*Razem 770 kcal*

Cholera, troche dużo. Ale ciesze się że obyło się bez napadu. Przynajmniej na razie. Koło 15 zapchałam się chrupkimi, i jakimś cudem wytrwałam. Mam nadzieje że jeżeli wieczorem będzie blisko napadu, wystarczą 3 litry wody.

*A pod względem fizycznym czuje się tragicznie. Boli mnie żołądek, przełyk, gardło (węzły chłonne?) i wszystkie mięśnie brzucha. Wczoraj chyba ze 3 godziny jeździłam na rowerze, i dzisiaj mam zamiar to powtórzyć. Najwyższy czas wziąść się w garść*
  • awatar adelastra: powodzenia w dążeniu do celu ;)
  • awatar skinny-iggy: Bilans bardzo dobry! Co Ty marudzisz! ;* A widze że mamy podobny dzień w sumie, też się boje napadu i wszystko mnie boli :/ Musimy dać radę!
  • awatar DążącDoCelu: bilans jest ładny ;) Kochana nie katuj się, bo potem będziesz mieć wstręt do ćwiczeń :) Rób coś co sprawia Ci przyjemność :):*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Co tu dużo mówić. Powtórka z rozrywki*

Było jedzenie, i było rzyganie.
Przepraszam. Nie mogłam tego kontrolować.

Odpracuje jeżdżąc na rowerze, i podwajając liczbę brzuszków.
Wiem że nie zwymiotowałam wszystkiego, a zastrzele się jeżeli waga jutro powędruje w góre.
  • awatar biteMe: rzyganie jest słabe. poddajesz się. i nie krytykuję Cię, w żadnym wypadku! bo sama przez to przechodziłam.
  • awatar DążącDoCelu: nie patrz jak było dziś, ważne , żeby jutro było dobrze ;) Kochana nie poddawaj się :*
  • awatar Kalaa: źle, źle, źle ! nie tędy droga.. zapomnij o dzisiejszym dniu i walcz dalej..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Bilans* :
Kawa (30)
Pół melona (130)
4 kotleciki sojowe (120)+ 2 chrupkie (95) + sałatka z fetą (70)
Jogurt 330 ml (215)

*Razem : 660 kcal*

5h łażenia po mieście
2h sprzątania pokoju
1h rowerka
100 brzuszków
100 wymachów
50 przysiadów

*Modle się żeby dzisiaj obyło się bez napadu. Po wczorajszym waga wzrosła o 0,8 - czyli jestem tam gdzie dwa tygodnie temu. Co oznacza że musze spiąć pośladki, i dietować jak najlepiej potrafie*

No i musze zakupić nowy notes dietowy. Nie dość że ten stary jest już prawie pełny, to są w nim same durne przemyślenia, stare ważenia, bilanse i wyraźne ślady po mojej fazie depresyjnej. Chce założyć coś motywującego, kolorowego. Zdjęcia, cytaty, coś co da mi wiare że mi się uda i będzie dobrze.

*Trzymajcie się kochane*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Co do cholery się ze mną dzieje ?!*
Wczoraj napisałam 'Zjem śniadanie, wypije jogurt w szkole, zjem obiad - może nawet obejdzie się bez napadu' Naprawde, wierzyłam że dziś będzie tak łatwo. Że dam rade jeść te pieprzone 1000 kcal dziennie.

Ale cholera, ja nawet nie umiem zjeść śniadania. Po prostu nie moge, coś mi nie pozwala ! Nie wiem co mi jest. Ciągle powtarza mi że rodzice kończą prace wieczorem, że mam szanse na głodówkę, że powinnam odpracować wczoraj.

Jak pozbyć się tego cholerstwa z głowy ?? Błagam, niedługo zwariuje..
  • awatar summerparadise97: Rozumiem cie, mialam tak okolo miesiaca jest juz ok. Jadlam maksymalnie ponizej 200 kalorii dziennie, ale pomysla sobie, ze przeciez nie jest ze mna tak zle, ze nie potrzebuje zadnej diety i dazylam do tego 1000 poczatkowo bylo 300, 500 , 800 az w koncu zrezygnowalam calkiem z dity i nie myslalam o tym chociaz. Bylo to bardzo trudne, kazdy nawyk lczenia kcal w kazdym spozytym kesie, ale jakos dalam rade i teraz jem co chce i ile chce, a i tak schudlam dzieki cwiczenia, powodzenia kochana, trzymaj sie ! :*
  • awatar Kalaa: nie ! tym sobie nie pomożesz, wręcz przeciwnie. Twój organizm sie zbuntuje i tylko sobie zaszkodzisz. spowolnisz metabolizm, a to jest zbędne. zjedz normalnie.
  • awatar conasniezabije: Miś wiem co czujesz. Sama zmusiłam się do dwóch łyżeczek jogurtu naturalnego rano. Trzeba z tym, jakoś walczyć wewnętrznie. Nie słuchaj głosu w głowie, posłuchaj siebie i zdrowego rozsądku. Pamiętaj by dbać o siebie. Masz siłe w sobie, wykorzystaj ją.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Wczoraj zaczeło się na lodach truskawkowych, następnie były już czekoladowe płatki z mlekiem i frytki. Niestety nie obyło się bez wymiotowania. Czuje że czerwone policzki, łzy w oczach i palce w gardle to mój najczęstszy wizerunek. Niedobrze*

Dzisiaj też nie było .. najlepiej. Masa słodyczy, pizza (!), ogólnie całkowicie zjebałam. Jednak pohamowałam wymioty, choć naprawde z wielkim trudem. Czuje ze coraz bardziej się to wkręcam. Że zaczynam jeść tylko po to żeby zwymiotować.
*Tak, wiem że powinnam jak najszybciej przestać*

Od jutra startuje jakoś bardziej ludzko. Zjem śniadanie, wypije jogurt w szkole, zjem obiad - może nawet obejdzie się bez napadu. Znaczy, mam nadzieje.

*Życze wam naprawde miłego wieczoru, i powodzenia dla wszystkich którzy jutro startują w szkole*
  • awatar DążącDoCelu: wierze, że ci się uda i przestaniesz wymiotować ;) No właśnie jutro szkoła, powodzenia ;):*
  • awatar Skinny ♥58♥: Jutro będzie lepiej ;) + wbij :)
  • awatar Kalaa: dobrze, że wiesz, że wymioty to zła droga. dlatego uda ci się to pokonać. i Tobie tez powodzenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Bilans* :
2 jabłka (140)
Kawałek tarty z jagodami (80)
Fasolka szparagowa (120)
*Razem : 340 kcal*

1h 45 min jazdy na rowerze
20 min jogi
100 brzuszków
50 wymachów

*Marzą mi się frytki, czekoladowe ciasto, ciasteczka Oreo, truskawkowy milkshake i kolorowe żelki. Czekolada praktycznie woła mnie z szafek, i naprawde dziwne jest to że jeszcze się nie poddałam. Przede wszystkim to dlatego tak wcześnie umieszczam bilans - żeby nie zawalić*

Ja pierdole, mam dość moich starych. Okazało się że podczas mojej nieobecności, zrobili mi rewizję pokoju. Przekopali szafę, komodę i pudełka pod łóżkiem. Kurwa mać, co za banda bezmózgich kretynów. I później jeszcze tekst 'kochanie, przecież wiesz że zawsze możesz nam zaufać'. Ja pierdole.
  • awatar Kalaa: jesli chodzi o rodziców to wspólczuję.. jedz więcej, zniszczysz siebie i swój organizm na takiej diecie.. wiem po sobie..
  • awatar Gość: Tara z jagodami <33 *_* :D Kusisz :* :D Malutko zjadłaś :) Lepsze to niż rzyganie :* :* Nie poddaj się słodkościom :) Gdyby moi rodzice mi coś takiego zrobili to bym im tego nie wybaczyła...
  • awatar skinny-iggy: Ojojojjj, nie poddawaj się tym wszystkim shakom, czekoladom itp! Musisz byc silna. A rodzice jacys niepowazni :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dwie godziny temu wróciłam do domu, a już nie marze o niczym innym niż by się stąd wydostać. Już pół godziny po przyjeździe leżałam rozryczana w moim pokoju. Jaki wniosek ?
Nienawidze moich rodziców. Oni mnie niszczą.

*1. wrzesień, czyli najlepsza okazja żeby coś ze sobą zrobić. Moja obecna waga to 58,8 kg - czyli powoli odzyskuje kontrole. Kilka dni temu postanowiłam regularnie ćwiczyć, co daje mi dużo energii. Doszłam także do wniosku że w moim życiu brakuje porządku, konkretnego planu działania. Więc od dzisiaj będe robić swoje, koncentrować się na moich sprawach, a rodziców i problemy z nimi odstawić na bok*

06:40 Pobudka
070 Kawa
110 0,5 litra wody
150 Obiad
170 Nauka + jakiś owoc/lekka kolacja
180 Pierwsza Miłość
190 40-90 min rowerka, 100 brzuszów, 50 wymachów, 10 min jogi
20:30 Prysznic
21x Skype z M.
22:40 Spać

*To niby taki ogólny plan, ale może choć troche pozwoli mi ogarnąć tak zwaną codzienność. Ważne jest wygospodarowanie troche czasu dla M. - wiem że przykro mu że tak mało ze sobą rozmawiamy. No i postaram się chociaż tą godzine dziennie poświęcić na naukę*

Mam motywacje dziewczęta, o dziwo, ale mam. Będe jeść 500 kcal, ćwiczyć i medytować w wolnych chwilach. Skupie się na nauce, tak żeby z gimnazjum wyjść z ładną średnią. Będe codziennie wam pisać bilanse, i komentować wspierać wasze sukcesy. Ogranicze fajeczki. Przeczytam autobiografie Slasha, odkryje innych bajecznych artystów, i zagłębie się w historie rocka.
Ładnie spędze ten miesiąc. Obiecuje.
  • awatar skinny-iggy: No to życzę aby wszystkie te wrześniowe plany się spełniły! I rodzicami się nie przejmuj, rób swoje i już! :) A tak w ogole to Ty mi uświadomiłaś że dziś jest 1wszy a też w sumie dzisiaj się dopiero ogarnęłam z dietą trochę. Także idealny dzien na start!
  • awatar być lekka jak piórko: hahaha nie moge sie doczekać odcinków pierwszej miłości :D
  • awatar Skinny ♥58♥: Powodzenia :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
800 kcal/1000 kcal

*Wczorajszy wieczorem rozmawiałam z M. Najpierw przez telefon, a później długo długo na skajpaju. Troche się o niego martwie. Już od kilku dni jest jakiś zmęczony, blady, mówi że nie może jeść ani spać. Mówiłam mu chyba z pięćdziesiąt razy żeby poszedł zrobić badania krwi, ale temu debilowi nie da się przemówić do rozumu*

Co jeszcze.. ? Acha! Jestem zadowolona bo od wczoraj spadło aż 0,4 kg. Za pięć tygodni chce osiągnąć wage 55 kg, i obiecuje wam, tym razem mi się uda.

*Jutro wyjeżdżam na kilka dni. Wrócę najprawdopodobniej w sobotę. Najpóźniej w niedziele. Przepraszam, czuje że w dużym stopniu zaniedbuje bloga, ale kiedy tylko wróce napierdalam i z dietą, i z dodawaniem tu wpisów, i z optymizmem. Narazie jest jakoś .. nijako. Ale już niedługo misie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Nie wiem czy pamiętacie, ale już kilkanaście dni temu przestawiłam się na tryb 'codzienny'. Kłade się spać o 23:50, wstaje o 6:40, 5 razy w tygodniu grzecznie maszeruje do szkoły, a wieczorem odrabiam lekcje. Wróciły stare reguły i rutyny. Potrafie ogarnąć jakoś ten mój dzień, co bardzo mnie cieszy*

*Bilans* :
Kawa z mlekiem (20)
Banan (125)
Zupa kalafiorowa (145)
Kromka ciemnego chleba (95)
Banan (125)

*Razem : 510 kcal*
- Abs z Mel B
- 20 min roweku
- 300 brzuszków

Mam bałagan w głowie. O siódmej rano M. przysłał mi wiadomość która strasznie mnie zaniepokoiła. Próbowałam się z nim skontaktować, ale ma wyłączony telefon, i nie ma go na fejsie. Nie wiem o co chodzi, i troche się martwie.. Przez co nawet nie mam chęci na jedzenie.

*Próbuje odpędzić złe myśli jakąś średnio śmieszną komedią. Wypije butelkę wody, odrobie lekcje z francuskiego, zrobie ćwiczenia na dzisiaj. Wieczorem wypije ciepłą herbatę, i może w końcu uda mi się napisać wam notkę o mojej wizycie u psychologa. Zabierałam się za to dzisiaj chyba z cztery razy, ale troszkę trudno zebrać mi myśli*
  • awatar Do it ♥: @cherryfox: nie mieszkam w polsce - pozatym, to nie ja to wymyśliłam xd
  • awatar cherryfox: ej, jak to? do szkoły? już? czemu już w sierpniu? xD
  • awatar DążącDoCelu: śliczny bilans :* nie martw się, na pewno nic się nie stało :):*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*Dużo myślałam. Dużo robiłam. Dużo zrozumiałam. To chyba było 5 najbardziej znaczących dni w moim życiu*

*1. Zerwałam z M.*
Trzeci raz w przeciągu 14 miesięcy. Nie zrywam z nim kontaktu do końca świata, ale poczekam do 7. września żeby pogadać z nim twarzą w twarz. Kiedy, jak, co i dlaczego wyjaśnie w innym poście.

*2. Byłam u psychologa*
Narazie anonimowo, czysto w celach informacyjnych. Miła pani, powiedziała mi dużo rzeczy które otworzyły mi oczy. Np. powiedziała mi że 'nie moge pozwalać sobie na napady'. Pierwszy raz zrozumiałam że to ja decyduje kiedy mam napad. Znaczy, to choroba, ale ona jest częścią mnie. (Więcej wytłumacze później)

*3. Powiedziałam koleżance która także ma problemy z ED*
Ona przez rok schudła chyba ze 20 kg. Je 1 posiłek dziennie, ma strasznie wklęsły brzuch - czyli się głodzi, no i zauważyła mojego siniaka na palcu wskazującym. Mam nadzieje że ta znajomość się utrzyma.

*4. Zrozumiałam że to MÓJ blog*
Pisze to żeby wyrzucić swoje myśli, by wspomóc osoby które są dla mnie ważne - to taka moja terapia. Jeżeli komuś się nie podoba to co tu pisze, to niech tego nie czyta. To moje życie, moje decyzje.

*5. Mam motywacje*
I to nie wszystko. Mam motywacje do zdrowego odchudzania, ćwiczeń, do skończenia z wymiotowaniem.

*Serdecznie wam dziękuje za komentarze pod ostatnim wpisem, za deszcz wiadomości. Wiem że pinger to toksyczne otoczenie, ale może właśnie to czas na to by to zmienić ?*

*Jutro podaje wage, bilans i ćwiczenia. Usunełam stare posty, zauważyłam ile osób stąd odeszło. Ja chce zostać, chce odejść stąd dopiero po osiągnięciu celu. Nie wiem czy to dobra decyzja, ale wygląda na to że jeszcze troche będziecie musiały się ze mną użerać*
  • awatar obcesja.: Teraz już pewnie będzie coraz lepiej ;). Gratuluję. Ojaaa. Jak ja lubię czytać twoje wpisy. ;)
  • awatar Kalaa: ciekawi mnie to co sie działo :) jesteśmy z Tobą ;* ciesze się, że wchodzisz na lepsza drogę :)
  • awatar maigreur.: Czekałam aż wrócisz! Trzymam kciuki :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przepraszam że tak nagle. Ale wszystko się zmienia. Poznałam tu kilkadziesiąt osób, kilkanaście zmieniło moje życie. Ale ludzie znikają .. Ja poprostu czuje że to już nie to. Nie ma tu już osób które najwięcej dla mnie znaczyły, tych które to rozumiały. Wiem że to będzie strasznie żałosne pożegnanie, ale takie życie. Kończe z tym blogiem.

*Moja przygoda z odchudzaniem zaczeła się trzy lata temu. Jakiś rok temu złapała mnie bulimia, i wciąż trzyma mocno za nogi. A osoby które to rozumiały 'tak naprawde', już odeszły z Pingera. Jak można pisać bulimiczce że jest niedojrzała, egoistyczna, że jest głupia, czy że inni mają większe problemy ? To choroba, rozumiecie ? Tego się nie da kontrolować*

I właśnie dlatego ja też kończe moją przygode z pingerem. Nie chce usuwać bloga, bo marze by tu wrócić kiedy uporam się z najgorszym. Ale w tej chwili, są tu ludzie którzy mi utrudniają, bezmyślnie piszą rzeczy które pozwalają mojej chorobie przejąć jeszcze większą kontrole nade mną.

*Ale wiem czego dokonałam przez te 9 miesięcy posiadania bloga. 189 osób obserwuje mojego bloga, licznik odwiedzin zbliża się do 9 tysięcy. Wciąż nie moge uwierzyć dla ilu ludzi ten blog coś znaczy. I za to wam dziękuje. Za każdy komentarz, wiadomość, za wsparcie*

Będe dalej kontynuowała odchudzanie, ale na własną ręke. Może to dla was całkowicie bezsensowne, ale pinger - niektórzy ludzie - poprostu niszczą mnie swoją niewiedzą i znieczulicą. W pewnym sensie robie to dla własnego zdrowia, i to chyba powinnyście zrozumieć.

*Jeszcze raz dziękuje za wszystko. Kocham was*
  • awatar maigreur.: bądź silna. my też Cię kochamy.
  • awatar la petite mort: szkoda, bo w Twoich wpisach było coś, co mnie motywowało. w każdym razie - zdrowie jest najważniejsze. życzę Ci powodzenia w osiąganiu sukcesów i w życiu prywatnym z Twoim księciem :D
  • awatar i.want.to.be.skinny.: Powodzenia <3 Pokonasz chorobę , będziesz silna :) Nie poddawaj się i walcz :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›